Wywiad z Magdą Piekorz

Magda Piekorz

31 maja w Klubie Filmowym Silesia Film odbyła się premiera najnowszego filmu absolwentki katowickiej szkoły filmowej Magdy Piekorz. Inspiracją stał się reportaż Wojciecha Tochmana pt.: "Domu nie ma. Żałoby nie ma"

Podczas wojny w Bośni ONZ ogłosiła miasto Srebrenicę strefą bezpieczeństwa. Bezpieczeństwo miały zapewnić stacjonujące tam wojska holenderskie Nie zapewniły. W lipcu 1995 roku Serbowie zamordowali 10 tysięcy muzułmańskich mężczyzn i chłopców. Bośniackie kobiety czekają na identyfikację zwłok, bowiem tylko rozpoznanym i pochowanym Koran zapewnia życie wieczne. "Znaleźć, Zobaczyć, Pochować" jest poruszającym filmem o pracy ekipy dokonującej ekshumacji, kierowanej przez Polkę dr Ewę Elwirę Klonowski. Skorzystałem z okazji i po projekcji filmu przeprowadziłem dla "Gazety Uniwersyteckiej" wywiad z realizatorką.

Adrian Chorębała: Dlaczego zdecydowałaś się studiować reżyserię?

Magda Piekorz: Studiowałam politologię, byłam na specjalizacji dziennikarskiej i wydawało mi się, że dzięki temu zawodowi będę mogła opowiadać o tym co mnie najbardziej interesuje - czyli o ludziach w jakichś trudnych, skomplikowanych sytuacjach. Dziennikarstwo w pewnym sensie nie umożliwiło mi tego, przekonałam się o tym poprzez moje pierwsze kontakty z telewizją. Po pierwsze chciałam się sprawdzić - wiedziałam, że reżyseria jest takim wyjątkowym kierunkiem, na którym można się spotkać z ciekawymi osobowościami. Jedną z nich był Andrzej Fidyk, którego filmy były dla mnie zawsze przykładem doskonałych dokumentów, mówiących dużo o człowieku i jego miejscu w świecie. Poza tym mam swój wewnętrzny świat, którym chciałabym się podzielić z innymi a, że zawsze patrzyłam na świat obrazami - film jest dla mnie doskonałym medium. W telewizji zawsze był ten element reportażowości i trzeba się ograniczać do bieżących tematów co powoduje, że nie ma czasu na ich zgłębianie. A w filmie jest taka zasada im dłuższa dokumentacja, tym lepiej można wejść w temat. Uważam, że nie ma obiektywnej prawdy i czegoś takiego jak obiektywna kamera i zawsze to co widzimy w kadrze jest subiektywnym wyborem reżysera. A właściwy wybór tego zależy w dużej mierze od dokumentacji. Jestem bardzo zadowolona ze studiów w tej szkole (RTV), gdyż uważam, że poszerza horyzonty i daje możliwość spotkania fantastycznych ludzi, a przede wszystkim uwrażliwia i uczula na to co jest wewnętrzną istotą tematu, a nie na to co jest powierzchowne.

- Czy ktoś z twoich nauczycieli szczególnie wpłynął na Ciebie jako na osobę i ukształtował Cię jako twórcę?

M.P. - Na pewno były to spotkania z panią Joanną Krauze, wykładającą dokument. Pokazywała nam od samego początku przykłady tych dobrych i tych niespecjalnie udanych filmów. I przez to nas uczyła. Oczywiście Andrzej Fidyk. Poza tym też dużo mi dały pojedyncze spotkania np. z prof. Jerzym Dudą - Graczem, który uczył nas jak reagować i operować symbolami, a jest to ważne w filmie, gdzie często opowiada się skrótami. Ważne też były dla mnie zajęcia z filmu fabularnego, które prowadził pan Wojciech Marczewski. Do każdego z nas miał inne uwagi i był otwarty na naszą wrażliwość - każdego z nas traktował indywidualnie. Zajęcia z Nim uświadomiły mi, że w pewnym momencie trzeba sobie zawierzyć i im będę bardziej osobiste rzeczy robiła tym mam większą szansę dotarcia do człowieka, który ogląda moje filmy i będzie czuł, że to jest szczere.

- Pisałaś pracę magisterską o etyce w zawodzie reżysera. Gdzie dla Ciebie istnieje granica moralna, podczas kręcenia filmu, której nigdy nie przekroczysz?

M. P. - To jest ogromnie trudny temat. Istnieje bardzo dużo kodeksów etyki dziennikarskiej i uważam, że są one nie przystosowane do pracy dokumentalisty. Każdy dokumentalista łamie te zasady, choćby z tego powodu, że istnieje punkt, który dotyczy nienaruszania prywatności, lub taki, który traktuje o tym, że nie można pokazywać ludzi kalekich. Jeżeli by nie brać pod uwagę wszystkich innych uwarunkowań typu, jaki jest cel filmu i dlaczego jest robiony, to już z powodu podjęcia tego tematu przekraczamy tę granicę. Dla mnie etyka będzie zawsze kwestią sumienia twórcy. Wydaje mi się, że jest w każdym z nas taki moment, kiedy czujemy, że zabrnęliśmy za daleko i wtedy powinniśmy się wycofać na montażu z pewnych materiałów. Miałam tak przy pierwszym filmie "Dziewczyny z Szymanowa". Wykluczyłam pewne sceny, ponieważ nie byłam pewna, czy dziewczyny są do końca szczere. Natomiast wszystko to, co zostało pokazane w filmie, rzeczywiście zobaczyłam i nie czułam, że jest to nieprawdziwe. Wiedziałam, że materiał ten nikogo nie skrzywdzi. Etyką jest nie przedmiotowe podejście do bohatera i temu służy i pomaga dokumentacja gdyż mamy wtedy szansę zbliżyć się i poznać swego bohatera.

- Piszesz teraz pracę doktorską pt. "Niebo, Piekło, Czyściec" w kinie. Dlaczego wybrałaś ten temat?

M.P. - Ogólny temat pracy brzmi "Piekło, Niebo, Czyściec" w kinie. Skupiam się na Czyśćcu, a dokładnie na katharsis, gdyż jest to coś, co mnie w kinie zawsze najbardziej interesowało . Kiedy oglądam pewne filmy czuję moment swojego oczyszczenia i ulgi. Wytwarzają się we mnie wtedy ogromne emocje i wiem, że podczas tego filmu przeżyłam coś nie do opisania. I dlatego w mojej pracy będę pisała o filmach Wima Wendersa (m. in. "Niebo nad Berlinem" - przyp. A. Ch.), o filmie "Życie jest piękne" Franka Capry , o "Przełamując fale" Larsa von Triera, o filmach Krzysztofa Kieślowskiego. Będę pisała o filmach dokumentalnych i fabularnych jednocześnie.

- Skoro jesteśmy przy filmie fabularnym czy realizujesz się w pełni kręcąc filmy dokumentalne i czy myślałaś kiedyś o reżyserii filmu fabularnego ?

M.P. - Jest zawsze taki moment przy każdej realizacji, że chciałabym opowiedzieć coś więcej o tej rzeczywistości od siebie. Albo myślę ,że chciałabym, żeby to wyglądało to tak, albo inaczej. Dokument jest fascynujący ,ale w pewnym momencie nie wystarcza ponieważ czasami chciałabym przekazać coś więcej z tego mojego wewnętrznego świata.

- Opowiedz więc o tym Twoim pierwszym projekcie fabularnym, który został złożony i czeka na realizację?

M.P. - Scenariusz napisał Andrzej Saramonowicz. Film jest zatytułowany "Krzyż" i opowiada o księdzu i o tym czym jest powołanie. Ogólnie chciałabym powiedzieć o tym, że trzeba być otwarty na drugiego człowieka bo tak naprawdę, póki się nie otworzymy, to tego drugiego człowieka nie poznamy. I nie można obojętnie mijać ludzi, gdyż często czeka nas za to kara. Bardzo chciałbym zrobić ten film, gdyż opowiedzenie o tym wydaje mi się szalenie ważne.

- Czy jest w polskim kinie młody twórca, który mówi bardzo ważne rzeczy w sposób , który Cię przekonuje?

M.P. - Myślę, że jest to Maciej Pieprzyca , który zadebiutował ostatnio w fabule filmem "Inferno". Jest to osoba, która ma dużo do powiedzenia i robi to we właściwy sposób czyli z szacunkiem do widza. Ma swoich odbiorców, a coś ważnego do powiedzenia i wie do kogo jego filmy są kierowane.

Rozmowę przeprowadził:
ADRIAN CHORĘBAŁA